piątek, 10 lutego 2012

w wannie

Myślisz, że leżenie w wannie to strata czasu.
To lenistwo i wygoda.
To marnotrastwo wody energii, pieniędzy, ludzkiej pracy.

A to potężny most przez pustkę między sufitem a mną.
To otchłań dla myśli i eter dla spragnionego wdechu.
I jeszcze coś... natchnienie, które każe wyskoczyć z tej wanny
zapisać
narysować
sfotografować
i uwolnić z siebie
choć na chwilę
i dla nikogo

czwartek, 2 lutego 2012

No sporo się działo, no co? nie ma czasu, wybacz

no działo się
dawno nie pisałam, wiem

sporo przed kompem, trochę na siłowni,
cały czas w swoim świecie,
który kosmosem zszedł na ziemię

no i mam swoj kosmos
pełen różnych perspektyw
różnych hiperścieżek
i wciąż tego samego poczucia
braku czasu

no bo przecież czasu nie ma

tu na ziemi go wymyślono
wraz z całą stertą systemów przeliczeń
aby dawać ludziom (to ciekawe stworzenie!)
poczucie kontroli i porządku

cicho siedzę i udaje że nic nie wiem

no, że ten porządek to...
że ta kontrola to...
jak to co?
powiedz pierwszemu lepszemu, że może iść bez końca
dokądkolwiek, bezpiecznie i spokojnie
i się przekonasz
a to żona
a to dzieci
a to szef
a to firma
a to pralnia
a to zakupy
a to akumulator w te mrozy
nie da rady
nie ma czasu
daj spokój

a mojego czasu nie ma, jak nie było
chodzę sobie pomiędzy tymi ludźmi
patrzę jak ten niebywały czas przelewa się im między palcami
i jak panikują
jak przyspieszają kroku
bo pieniądz to czas
więc trzeba gonić

i gonią
myślami
krokiem
tuż obok,
za sobą,
chwilę po i
tuż przed
sobą

a ja cicho siedzę
cały czas z poczuciem braku czasu
na rzęsach
i w kącikach ust uśmiechu
w tobie

Zdarzyć się mogło, zdarzyć się musiało

jak to IzaBella zwięźle ujęła... zdarzyć się mogło, zdarzyć się musiało.
Odeszła... Kropka.
Wisława Szymborska odeszła.

Zostawiła kota...

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek


...

Była moim natchnieniem, kiedy jeszcze pisałam.
Rozumiałam ją ot tak; zupełnie tak, jak otwiera się lodówkę,
aby sięgnąć ser.
To były moje myśli ubrane w jej słowa.

Pod wpływem jej wierszy napisałam swój: (ktoś, kto zna twórczość
Szymborskiej bardzo szybko wychwyci jej wyraźny wpływ)


Teraz

to że jestem
a może jeszcze
nie znaczy że będę
chociażby może

więc koniec z zapiskami
na dalszych stronach terminarza
prenumeratą
suszeniem kwiatów
koniec z zakładkami w książkach
szukaniem nowych galaktyk
tiptopkami do słońca
dzielonymi przez tysiąc
mnożonymi przez coś koło tego
już tylko dla zabawy

więc chyba muszę nadrobić zaległości
czego tak bardzo nie lubię
a może gorzej
się boję
czas zmienić być może
w było na pewno i jest
będzie kiedyś w było zawsze
a teraz nie ma
czas spojrzeć w lustro
i pod stertą
dżinsowych zamierzeń
trykotowych planowań
kontaktowych przyszłości
dostrzec
takiego ot
no przecież
oczywiście

człowieka


Żyła niby sama, ale nie była samotna.
Nie miała dzieci, ale miała poezję.
Tego nikt nie zrozumie, dopóki choć na chwile nie stanie się poetą.

Zmarła wczoraj. Miała 88 lat.

Robercie! Ty też ją lubiłeś :) Wiem.
Jeśli Ci się uda TAM... pozdrów ją ode mnie - "nikogo, ale jednak".

wtorek, 20 grudnia 2011

Są we mnie wszystkie kobiety świata

Podczas 11. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty była okazja obejrzeć wystawę norweskiego artysty Ane Lana, zatytułowaną "Są we mnie wszystkie kobiety świata". Wernisaż odbył się 23 lipca o godz. 20:00 w Studio BWA we Wrocławiu.

Przytoczę recenzję ze storny BWA:

"Są we mnie wszystkie kobiety świata" to wystawa feministyczna w męskim wydaniu. Pokazuje obecność kobiety w świecie, jej wszechstronność, umiejętność dostosowania się do wszystkich kontekstów. Ekspozycja prezentuje jednocześnie powszechne uwikłania w stereotypy kobiecości i bezradność wobec nich. Jest komentarzem do przemian funkcjonowania płci w czasach "poszerzonej demokracji", która wymaga zrozumienia drugiej strony, wczucia się w jej sytuację, stania się - przynajmniej na moment - tym innym.

Ane Lan aranżuje sytuacje, które wymuszają na nim stanie się kobietą, a co za tym idzie spojrzenie na świat jej oczami. Ponieważ nie ma jednej kobiety, jest ich tyle, ile zawodów, kontekstów, losów, więc artysta wciela się w bardzo różne postaci. Robi to zawsze z wielką przychylnością. W jego pracach nie ma ironii - chyba że za ironię uznamy uległość wobec podejmowanych ról. To nie zabawa w przebieranki. Celem artysty jest autentyczna potrzeba rozpoznania kobiecości, gest, którego kobiety nie doświadczyły wcześniej.

Hmmmm... Czy on na pewno jest w stanie stać się kobietą? Mnie zajęło to dobre 20 lat i trwa nadal. Nie stałam po kobiecość w kolejce, ani nie jest ona moją zachcianką, lecz dojrzewała we mnie na drodze rzeczywistych doświadczeń - dobrych, jak i paskudnych. Dojrzewa nadal. Rośnie i kurczy się. Żyje.
Żaden mężczyzna nie jest i nie będzie dla mnie prawdziwy w roli kobiety - jakiejkolwiek. Z jednego prostego powodu: nie dojrzewał do kobiecości i kobiecość nie dojrzewała w nim, ani przez chwilę.
Kobiecość pozostanie tajemnicą dla mężczyzny, bez względu na jego chęci, marzenia i poglądy.

Osobista chęć utożsamienia się z motywami i motorami ruchu feministycznego stała się dla Ane Lan inspiracją do stworzenia zdjęć i wystawy. Jednak środowiska artystyczne wybiegają zbyt daleko z interpretacją tego aktu.




A co powiesz na to:

Jak dla mnie - nie ma komentarza...
Czy wymaga rekwizytu?
Czy wymaga makijażu?
Czy wymaga pozy?
Czy wymaga jakiejkolwiek ideologii dorobionej do zdjecia?

Porównaj sam/sama.

Jak "środowiska artystyczne" mogą wypowiadać się pochlebnie na temat artysty Ane Lana i jego dzieła? No jak?

Czy chciałbyś go dotknąć - dotknąć Ane Lana?
Co byś poczuł?
Ja poczułabym chłód posągu, którego nie czuje na posągu kobiety.

piątek, 9 grudnia 2011

Stolica

Jutro jadę na sztukę "Jesteś moją siostrą" do Teatru Muzycznego ROMA w Warszawie. Jak tak sobie dumam o tym, to przychodzi mi na myśl w tej chwili tylko jedno:



a to nagranie amatorskie (oj! jak bardzo amatorskie!!!) z koncertu w Bydgoszczy, na którym byłam